Legendy czasów Potopu
Dodane przez Proboszcz dnia Wrzesień 30 2010 16:12:40

Potop Szwedzki obfitował we wcześniej niespotykane klęski i nadzwyczajne zdarzenia. Nic dziwnego, że wśród prostego ludu opowiadano o nim przez kolejne 200 lat. Żaden z okresów historii Tykocina nie obrósł w legendy tak, jak te kilka lat szwedzkiej nawały. Oczywiście w miejscowych opowieściach często spotkać można Stefana Czarnieckiego (mimo tego, że Czarniecki w tej okolicy, w czasie Potopu nie walczył a pojawił się w historii Tykocina dopiero gdy otrzymał od króla miasto i okoliczne wsie czyli w 1661 r.). Do powstania tych legend przyczynił się zapewne pomnik hetmana stojący w centrum miasta.
Jedna z opowieści tłumaczy na przykład to, dlaczego u stóp Czarnieckiego wyrzeźbiono łańcuchy. Według wierzeń zagonowej szlachty, łańcuchami takimi kazał hetman spinać dwie potężne kule, które po wystrzeleniu z dwóch oddzielnych armat miały zmiatać całe nieprzyjacielskie regimenty.
Inna legenda opowiada o czarnej świni, wypuszczanej przez Czarnieckiego z samego środka tykocińskiego rynku. Kierunek ucieczki zwierzęcia miał wskazywać kierunek z którego należy spodziewać się uderzenia Szwedów. Wróżba zawsze się sprawdzała.
Pozostałości po kolejnych legendach to nazwy miejsc wokół Tykocina. m.in. szwedzkie wały (wczesnośredniowieczne grodzisko mazowieckie), altana Czarnieckiego (wyspa na Ślinie w okolicy Zawad) czy szwedzkie mogiły (wiele pagórków w okolicy). Potop pozostawił tak duży znak w umysłach ludzi żyjących na tych terenach, że zaczęto z nim kojarzyć fakty z nim niezwiązane a czasy dzielić na te przed potopowe i po Potopie.