Kilka szkockich strzałów.
Dodane przez Proboszcz dnia Styczeń 23 2011 07:11:10


Na zaproszenie Mateusza „Parufki” Stawowego (29 lat) z Wolontarzy Św. Dyzmasa wzięliśmy udział w imprezie na warszawskiej strzelnicy (ul. Marymoncka 42). Imprezę tą Mateusz nazwał „Szkockim strzelaniem”. „Szkoci przylecieli tu specjalnie po to, by postrzelać na ostro z replik broni historycznej. Na Wyspach jest to z przyczyn prawnych trudne” – powiedział nam pan Stawowy, z zawodu prawnik. Oprócz Szkotów i organizatorów w imprezie wzięły też udział grupy rekonstrukcji historycznych z Polski, m.in. z Wrocławia, Krakowa i Tykocina, w sumie około 40 osób. Na profesjonalnych stanowiskach i przy stanowczo dbającej o BHP obsłudze rozegrano kilka konkurencji. Gdy wypuszczano ładunki na raz z dziesięciu luf, zapach palonego prochu roznosił się nawet i poza strzelnicą. W środku, w kilku momentach, dym przesłonił widzom rywalizujących zawodników. Strzelano z broni krótkiej, długiej i kombinowanej z lontówek, skałkówek i kołowców. Niebywałym wyczynem wykazał się jeden z uczestników zaliczając 6 trafień po 5 strzałach. Dało się również zauważyć, że jeśli rekonstruktorzy ładują broń kulami to nie strzelają pobijakami. A na inscenizacjach to się zdarza. Po harcach na strzelnicy, które trwały nieco ponad 4 godziny, większość uczestników wybrała się do zaprzyjaźnionej stajni na kulig. My wróciliśmy do domu. Przypuszczamy jednak, że znany ze staropolskiej gościnności Mateusz zapewnił Szkotom wieczorne strzelanie do oporu. Można się tylko domyślać tego, czy strzelono parę kolejek szkockiej czy też kilka szklanek wyborowej.

Kilka zdjęć.