Nocą po Narwi
Dodane przez Proboszcz dnia Grudzień 27 2011 10:39:59


Inscenizacje bitew to główne pole do wymiany doświadczeń, przemarsze to czas na ich zdobywanie. Pomysł nocnej wyprawy łodzią narodził się w głowach moich kolegów. Jak to bywa ze spontanicznymi pomysłami należało go jak najszybciej zrealizować. Wybraliśmy się we czwórkę. Trasa biegła niezliczonymi meandrami Narwi od Wizny w kierunku Łomży. Ciemność nocy zasilona bardzo gęstą mgłą utrudniała omijanie mielizn. Przez długi okres podróży nie widać było nawet końców wioseł. Słychać za to było niezmiernie głośne ostrzegawcze uderzenie ogonów bobrów o tafle wody. By nie przeszkadzać zwierzętom w ich ostatnich dzikich ostojach treningi strzeleckie odbyliśmy dopiero gdy się rozwidniło. Charakter rzeki był zupełnie inny niż ten z wiosny z okolic Tykocina. Było dużo płycej a wspominane meandry wymuszały większą manewrowość. Nurt był o wiele spokojniejszy, prędkość podróży trudna do obliczenia. Inaczej niż wiosną, obserwator na dziobie miał niewiele do roboty. Najzwyczajniej niewiele mógł dojrzeć w ciemnościach. By nie wpaść na mieliznę trzeba było bez przerwy sondować dno wiosłami.

Zdjęcia